|
Ostatnio wybrałem się do Łodzi na spotkanie z legendą polskiego
aktorstwa filmowego Leonem Niemczykiem. Moje związki z Łodzią są
niemal tak samo silne jak moje związki z filmem. Już kiedy pytałem o
połączenia kolejowe dotarło do mnie, że jest w gruncie rzeczy jeden
pociąg wcześnie rano i jeden powrotny po południu. Jadąc
obserwowałem wyludnione opuszczone stacyjki, które kiedyś odprawiały
tysiące ludzi. Oleśnica (wielkie małe miasto), Twardogóra (na
tablicy jeszcze sycowska), Ostrów Wielkopolski, Kalisz, Sieradz,
Pabianice, Łódź. A gdzieś za Łodzią piękna i dumna Warszawa, którą
budował cały naród. Czyż nie ma piękniejszej drogi przez historię.
Wszystkie te przystanki są dla mnie bardzo ważne, tworzą mianowicie
nie tylko historię mojej rodziny w wielu pokoleniach ale także
najkrótszą drogę z Dolnego Śląska do tzw. ”centralnej Polski”
I oto stanąłem w Łodzi , w środku miasta, gdzie spotykają się w
spokoju różne wiary i kultury. Kiedyś, podobnie jak we Wrocławiu,
moim miejscu zamieszkania, mieszały się tutaj języki polski,
niemiecki , rosyjski i jidysz. Fenomenem tych dwóch miast była
otwartość i chęć wybicia się ponad przeciętność. Widać do dzisiaj
pozostałości fantastycznego wzrostu tego miasta. Mój wzrok wiedziony dźwiękami pracujących młotków wylądował na
budowli z cegły naprzeciw. Znam nieco historię tej fabryki, która
teraz zamienia się w centrum handlowe i kulturalne. Pomyślałem
sobie, że nie ma lepszego pomysłu na wykorzystanie tej przestrzeni,
niż udostępnić ją ludziom, często potomkom tych, którzy w niej
pracowali . „Manufaktura” przypomina czasy, kiedy większość dóbr
była wytworem ludzkich rąk i może dlatego przedmioty w otaczającym
ich świecie traktowane były z troską i finezją. Dzisiaj jesteśmy
raczej „konsumentami” bezosobowej produkcji. Tym bardziej nie należy
zapominać o spotkaniach z ludźmi na rynku.
Długo rozmawiam z aktorem na temat naszego wspólnego projektu. Przy
okazji wspominamy dobre czasy filmu, kiedy wytwórnie filmów mieściły
się w dwóch miastach, wymienionych wyżej. Przede mną pełen
młodzieńczej pasji człowiek, który życie poświęcił filmowi i nigdy
nie opuścił Łodzi. Ja niestety muszę ją opuścić i jechać do domu we
Wrocławiu.
W drodze powrotnej słucham w radio informacji, że w przyszłości
połączy Wrocław z Warszawą szybka kolej, dzięki czemu podróż potrwa
dwie i pół godziny. Zatem do Łodzi podróż potrwa ok. półtorej
godziny. Rozmarzyłem się . Chciałbym, żeby to było już dzisiaj. Być
może oś komunikacyjna, na którą czekamy ponad sześćdziesiąt lat,
będzie doskonałym katalizatorem wzrostu Polski o jakim wszyscy
myślimy.
Wrocław –Twardogóra – Łódź |